biedroneczki
pszczolki
motylki
zabki
krasnale
jezyki

Przedszkole Samorządowe Nr 4 (Myślenice - Centrum)

Przedszkole Samorządowe Nr 4
(Myślenice - Centrum)
ul. Berka Joselewicza 1
32- 400 Myślenice

tel/fax: 12 272 02 55

Czerwiec

1 CZERWCA DZIEŃ DZIECK

 

Z okazji Waszego święta, kochane dzieci życzymy Wam:

Wszystkiego najlepszego...
szczęścia i radości moc...
ciepłego słoneczka co dzień...
kolorowych snów co noc...

 

Bezpieczne wakacje

 

Wakacje to okres, w którym dzieciaki dużo przebywają na podwórku i dużo podróżują. To czas fantastycznej zabawy i odpoczynku od szkoły! Chcielibyśmy trochę o was zadbać, żeby ta zabawa była udana od A do Z, bez smutnego zakończenia.
Oto kilka rad, które warto zapamiętać, żeby wakacje były super bezpieczne i przyjemne:
 

NAD WODĄ

Niestety, bardzo dużo wakacyjnych wypadków ma miejsce właśnie nad wodą. Pierwsza zasada jest najważniejsza: zawsze, ale to ZAAAAWSZE wchodzimy do wody tylko i wyłącznie pod opieką dorosłych. Muszą być w pobliżu, żeby reagować w razie, gdyby coś wam się działo. Możecie też pomóc dorosłym zadbać o wspólne bezpieczeństwo. Kąpać się należy tylko w miejscach do tego przeznaczonych, strzeżonych. Tam czuwa ratownik! Jeśli na plaży widzicie czerwoną flagę – oznacza ona zakaz kąpieli. Najwidoczniej morze jest tego dnia niebezpieczne. Biała flaga – wszystko ok, można śmiało się pluskać w wodzie.

Leżycie sobie na ręczniku, opalacie się i postanawiacie skoczyć do wody. UWAGA! Rozgrzana skóra + zimna woda może = szok! Dlatego wchodzimy do wody powoli, a wodą ochlapujemy się stopniowo, żeby nasz organizm zdołał przygotować się na zmianę temperatury. Jeśli już przebywacie w morzu lub jeziorze i poczujecie dziwne dreszcze – natychmiast wychodźcie na brzeg i pędem do opiekunów. To oznacza, że dzieje się coś niedobrego, możecie stracić przytomność i utonąć!

Jeszcze inna sytuacja dotyczy korzystania z różnego rodzaju sprzętów wodnych: łódek, kajaków, rowerów wodnych itp. Pamiętajcie, że każdy powinien mieć na sobie kamizelkę ratunkową. W razie wpadnięcia do wody pomoże ona utrzymać się na powierzchni. To dotyczy także dorosłych, niech nie będą tacy odważni. Kamizelki są dla wszystkich, bo z wodą nie ma żartów!

 

OPALANKO

Tutaj też trzeba uważać. Nawet jeśli nie leżycie plackiem na plaży, to przecież opalacie się w ruchu. A co za dużo, to nie zdrowo. Skóra potrzebuje specjalnych kremów z filtrami ochronnymi. Na głowę dobrze jest zakładać jakąś jasna czapkę – może być z daszkiem albo kapelusik, jak kto woli. Będziecie modnie wyglądać i jednocześnie ochronicie głowy przed przegrzaniem, które może być niebezpieczne.

ROBALE

W lecie musimy uważać na osy i szerszenie. Te pierwsze bardzo chętnie lecą poczęstować się naszymi słodkościami. Te drugie mocno kąsają, a ich ugryzienia mogą być bardzo niebezpieczne! Uważajcie więc z jedzeniem lodów lub pączków na plaży. Tam osy tylko na to czekają. Jeśli już jecie, to przyglądajcie się każdemu kolejnemu gryzowi żeby nie połknąć czasem osy, która przysiądzie sobie na przysmaku!!! A najlepiej to zrezygnować ze słodkości na plaży, bo przecież można je zjeść później! Kiedy spotkacie gdzieś gniazdo os, to przenigdy nie rzucajcie w nie kamieniami, nie dotykajcie go, tylko uciekajcie jak najdalej. Wściekły rój os lub szerszeni może nawet zabić. Jeśli gniazdo jest blisko waszego domu powiedzcie o tym rodzicom. Oni powinni zadzwonić po strażaków – ci mają specjalne stroje i sprzęt, dzięki któremu usuną nieproszonych gości.

W LESIE ZIELONYM

Las jest piękny latem, ale bardzo biedny. Często ze względu na gorąco i suszę drzewom grożą pożary. Musimy więc im pomóc. Jeśli maszerujemy przez lat, to nie zostawiajmy w nim śmieci, zwłaszcza szklanych butelek. Padające przez nie promienie słoneczne mogą wywołać ogień. W ogóle nie wolno śmiecić w lasach, ani trochę! Podobnie sprawa ma się z ogniskami. Można je rozpalać tylko w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach, a po udanej zabawie ognisko trzeba zalać wodą. Jeśli rozpalimy ogień w lesie i stracimy nad nim kontrolę, to zginie wiele biednych zwierząt, ptaków i drzew. A tego na pewno nie chcecie. Uważajcie także na zwierzęta, zarówno te dzikie, jak i domowe. Absolutnie nie bierzemy na ręce nietoperzy, nie głaszczemy lisów gdy podejdą – mogą nas ugryźć i zarazić wścieklizną, a to oznacza pobyt w szpitalu! Nie zaczepiamy obcych psów ani kotów. Więcej o spotkaniach z psami przeczytacie tutaj:
 

BURZA

Nawet Ci, którzy się nie boją burzy powinni pewne rzeczy wiedzieć. Jeśli zaskoczy nas gdzieś burza, to nie chowajmy się pod drzewami. One przyciągają pioruny. Jak najszybciej powinniśmy schować się w jakimś budynku , bo te posiadają piorunochrony! Można też skryć się w samochodzie. Powyłączajcie telefony komórkowe, żeby one nie ściągnęły błyskawic!
 

ZGUBY I KOLEDZY

Zgubiliście gdzieś na plaży rodziców? Nie możecie ich znaleźć? Podejdźcie do ratownika lub kogoś dorosłego i poproście o pomoc. Powiedzcie jak się nazywacie, ile macie lat i skąd przyjechaliście. Ratownicy przekażą sobie wiadomość za pomocą krótkofalówek a potem pomogą szukać rodzinki. Uważajcie także na różnych koloniach i obozach. Czasem w towarzystwie pojawiają się różne głupie pomysły. Jeśli tylko macie wrażenie, że mogą się źle skończyć – nie bierzcie udziału w takich zabawach. Nie musicie nic nikomu udowadniać, że jesteście fajni czy odważni. Jeśli to ma się zakończyć wypadkiem – nie warto! Nie bierzcie też niczego do jedzenia gdy częstuje nim ktoś zupełnie obcy. Lepiej być ostrożnym.

Uff… Prawie koniec. Jeszcze tylko uważajcie na siebie na drogach. Zawsze możecie zrobić nasz kwiz, żeby sprawdzić ile wiecie o ruchu drogowi. No! Tak przygotowanych możemy was puścić na wakacje. Bawcie się wesoło, wracajcie cali i zdrowi!

Gdy grozi ci niebezpieczeństwo dzwoń

112 numer alarmowy

do     

wszystkich służb ratunkowych;

policja997

straż pożarna998

pogotowie ratunkowe 999

 

Nasze propozycje na wspólne zabawy z dzieckiem w czasie urlopu.


Wyjeżdżając z naszymi dziećmi na oczekiwane wakacyjne urlopy i wycieczki dobrze jest zabrać ze sobą kilka sprawdzonych pomysłów na zabawy na świeżym powietrzu.

Chcemy zaproponować Wam kilka wesołych i prostych zabaw, w które z powodzeniem możemy się bawić razem z najmłodszymi i nieco starszymi dziećmi.

Wybrane zabawy ruchowe rozwijają motorykę dużą i małą, doskonalą koordynację wzrokowo-ruchową, ćwiczą spostrzegawczość i refleks oraz uczą przestrzegania ustalonych reguł obowiązujących w zabawie.

Z KAMIENIA NA KAMIEŃ
Na piasku patykiem / kredą na boisku rysujemy niby strumień – dwie równoległe linie w odległości od siebie ok. 6 kroków. Przez strumień można przejść po kamieniach – narysowanych kółkach – ułożonych w odległości od siebie ok. 1 m. Dzieci ustawiają się na jednym brzegu strumyka, po czym kolejno przechodzą na drugi brzeg skacząc z kamienia na kamień i pamiętając o tym, że na kamieniu można postawić tylko jedną nogę. Dzieci które przejdą na drugi brzeg i nie wpadną do strumienia nagradzamy oklaskami.

KANGURZE SKOKI
Zaznaczamy na piasku / boisku / trawie linie startu i mety. Dzieci ustawiają się na linii startu, po kolei wykonują po tyle samo kangurzych skoków w dal. Który kangur doskoczy do mety jako pierwszy?

SARNIE SKOKI
Zaznaczamy na piasku / boisku / trawie linie startu i mety, a pomiędzy nimi ustawiamy kilka niewysokich (zależnie od wzrostu dzieci) przeszkód, jak np. piłka, samochodzik, ręcznik itp. Dzieci po kolei pokonują całą trasę przeskakując przez przeszkody jak sarenki.

SZUKAM PIERŚCIONKA / KORALIKA
Stojąc w kole trzymamy w dłoniach sznurek (długość zależy od liczby uczestników zabawy), na którym jest nawleczony pierścionek / koralik. W środku koła znajduje się jedno dziecko. Pozostałe osoby przesuwają pierścionek / koralik w lewą lub prawą stronę, a dziecko w środku stara się zgadnąć, kto ma w dłoni pierścionek / koralik. Gdy mu się to uda, następuje zamiana ról.

KOLOROWA PIŁKA
Ustawiamy się w kole. Rzucając do siebie piłkę każdy mówi jakiś kolor. Umawiamy się, że gdy ktoś powie kolor czarny, nie wolno złapać piłki. Jeśli jednak gracz pomyli się i złapie wtedy piłkę, osoba, która piłkę rzuciła zadaje jej zadanie (oczywiście odpowiednio trudne do wieku gracza), np. stój na 1 nodze aż doliczę do 5, podrzucić 4 razy piłkę wysoko w górę i ją złap, przeturlaj piłkę do bramki, itp.

ZGUBIŁEM DROGOCENNE KAMIENIE
Osoba dorosła rozsypuje w kilku miejscach kolorowe guziki / skrawki kolorowego papieru / cukierki. Na dany znak dzieci zaczynają szukać drogocennych kamieni.

KOTEK STRZELA GOLA
Osoba dorosła staje w szerokim rozkroku tworząc bramkę. Dzieci – kotki biegają na czworakach pchając przed sobą głową piłkę i starają się na zmianę strzelić gola.

RYBY DO WODY – RYBY Z WODY
Ustalamy linię: rysujemy ją na piasku, wybieramy skraj stawy i piasku, itp. Ustalamy po której stronie jest woda, a po której brzeg. Dzieci – ryby stają „na brzegu”, na hasło „Ryby do wody” przeskakują linię obiema nogami, na hasło „Ryby z wody” wyskakują tyłem „na brzeg”.

1, 2, 3, 4, BUM!
Ustawiamy się w kole, po kolei podajemy sobie piłkę (w lewą lub prawą stronę), licząc od 1 do 5. Nie wolno jednak powiedzieć ‘5’ – w zamian mówimy ‘BUM!’. Osoba, która pomyli się i powie ‘5’ musi – jeśli graczy jest niewielu - wykonać jakieś zadanie lub – jeśli graczy jest więcej – odpada z gry.

MINI PODCHODY
Osoba dorosła chowa jakiś przedmiot i oznacza narysowanymi na kawałkach papieru / na piasku strzałkami drogę do kryjówki. Dzieci mają za zadanie wytropić kryjówkę, idąc według pozostawionych wskazówek.

OD MIEJSCA DO MIEJSCA
Przygotowujemy kilka karteczek z rysunkami charakterystycznych miejsc, np. ławka, klomb z kwiatami, schody, stół, drzwi, krzesło itp. Wybieramy pierwsze miejsce, w którym zostawiamy karteczkę z rysunkiem następnego miejsca i tak po kolei umieszczamy karteczki. W ostatnim miejscu pozostawiamy niespodziankę np. cukierka. Dziecko ma za zadanie po kolei odnajdywać narysowane miejsca, by na koniec odnaleźć ukrytą niespodziankę.

Życzymy wesołej zabawy!

  

POCZYTAJ MI MAMO POCZYTAJ MI TATO

Kartka z wakacji – I. Salach

 

Marta i Kubuś ochoczo budowali zamek na piasku.

  • Wiesz  –zaczęła Marta – u nas w mieście jest bardzo ładnie ale chyba tutaj, nad morzem, jest jeszcze przyjemniej.
  • Uhmodpowiedział Kubuś zajęty budowaniem.

            Marta zamyśliła się, morze szumiało przyjemnie, na jego falach kołysały się mewy.

  • Miło tutaj- westchnęła
  • Uważaj- usłyszała głos Kubusia- oparłaś się o moją wieżę.
  • O wieżę?- zapytała zdumiona- Och, rzeczywiście. Zaraz ją odbuduję.
  • Co z tobą, Marta?-zaciekawił się Kuba
  • Och, nic takiego- odpowiedziała zmieszana i zabrała się do odbudowania Kubusiowej wieży.
  • -Wiesz...-zaczęła - trochę mi brakuje naszych kolegów z przedszkola.
  • A więc o to chodzi- roześmiał się Kubuś.
  • O co?- zapytała dziewczynka.
  • O to, że tęsknisz do naszych znajomych- odparł Kubuś.
  • Chyba tak- pisnęła nieśmiało.
  • To nic takiego- pocieszał ją Kubuś- mnie też ich brakuje, chociaż jest naprawdę świetnie. Wiesz co, napiszemy do nich kartkę- dodał.
  • Jaką kartkę?- zaciekawił się Marta.
  • No... taka z wakacji-powiedział Kubuś i pociągnął Martę za rękę - chodź, poprosimy mamę o pomoc. Napisze do naszych kolegów pozdrowienia.
  • A czy może napisać, że bardzo nam ich brakuje?- niepokoiła się Marta.
  • Myślę, że tak- Kubuś spojrzał na Martę- no jak? Teraz lepiej się czujesz?
  • Tak. Chyba tak- Kubuś spojrzał na Martę - no jak? Teraz lepiej się czujesz?
  • Tak. Chyba tak!- roześmiała się Marta - biegnijmy do mamy.

 

WYPRAWA NA WYSPĘ

B. FORMA

 

Wszyscy zgromadzili się nad brzegiem jeziora.
- Gotowe - krzyknął wesoło pan Adam wskakując do łódki.
Zajęliśmy miejsca w łódce. Pani Ewa podała mi kosz z prowiantem.
- Przygotowałam trochę kanapek. Martusiu dopilnuj żeby panowie nie byli głodni.
- Oczywiście - byłam dumna z przydzielonego mi zadania.
- Załóżcie kapoki. Woda w jeziorze jest głęboka - udzielały ostatnich rad nasze mamy.
- Płyniemy na wyspę - Marcin wskazał małą zieloną kępkę na środku jeziora. Usadowiłam się wygodnie. Panował kojący spokój. Słychać było jedynie plusk pracujących wioseł. Z gęstych sitowi dolatywały tajemnicze odgłosy przyrody. Niespodziewanie ciszę zakłócił dziwny szum. Ujrzeliśmy żaglówkę.
- Ahoj! - trzech młodzieńców skinęło głowami w naszą stronę.
- Płyniecie popatrzeć na regaty? Właśnie się rozpoczęły, wspaniałe widowisko.
- Chcemy dotrzeć na wyspę - odparł Marcin.
- Dobry pomysł. Będziecie mieli świetny punkt obserwacyjny. Zatem miłych wrażeń - pomachali nam płynąc w swoją stronę.
Zbliżaliśmy się do celu. Na wodzie wśród zielonych liści lilie wodne tworzyły piękny kobierzec. Barwne ważki krążyły nisko nad wodą. Kilka z nich usiadło na naszej łódce. Spoglądaliśmy na nie z zaciekawieniem.
- Mają przezroczyste skrzydła, jakie intensywne są ich kolory - Marcin ostrożnie wyciągnął aparat. Rozległo się ciche pstryknięcie. - Udało się, mam nadzieję, że będą tak samo piękne na zdjęciu jak w rzeczywistości.
Tymczasem łódka dobiła do brzegu. Zwinnym ruchem Marcin z ojcem wyskoczyli na brzeg. Wspólnie przymocowali linę cumowniczą do drzewa.
- Jesteśmy zupełnie sami. Wyspa jest nasza. Panno Marto, zapraszam na brzeg! - podskakując wesoło wołał Marcin. Podążyliśmy w głąb wyspy. Nagle skończyła się ścieżka i znaleźliśmy się na skraju rozległej polany. Stanęliśmy jak wryci. Wokoło panował straszny bałagan. Porozrzucane puszki, pełno papierów.
- To straszne, tyle śmieci. Panie Michale! Tatusiu! - wzywaliśmy naszego opiekuna. Zjawił się po chwili.
- Wszędzie pełno połamanych gałęzi. O widzę butelki, niektóre potłuczone. Butelka skupia na sobie promienie słoneczne. Skupiona wiązka przechodzi przez szkło, może spowodować zapalenie ściółki i pożar. Musimy tutaj posprzątać. Mamusia na pewno włożyła do koszyka z kanapkami duży worek na śmieci. Zawsze tak robi.
Pobiegliśmy czym prędzej po koszyk. Rzeczywiście, starannie poskładany worek był wsunięty z boku koszyka. Szybko uprzątnęliśmy co się dało. Następnie poznaliśmy dokładnie wyspę.
- Odpocznijmy przez chwilę - poprosiłam, siadając na pieńku.
- Teraz wreszcie możemy zjeść to co przygotowała nam mamusia - Marcin niecierpliwie zerkał na koszyk. Nagle na jeziorze pojawiło się kilkanaście żaglówek. Wszystkie miały rozpostarte barwne spinakery.
- Piękne - nadmuchane przez wiatr nadawały prędkość żaglówkom.
- Może kiedyś i my tak pożeglujemy - szepnęłam.
- Myślę, że gdy tylko podrośniemy będzie to możliwe - zdecydowanie odparł Marcin.
- Pora wracać, chodźcie dzieci - pan Michał ruszył w stronę brzegu. Słońce nie grzało już tak mocno, pomarańczowy blask promieni odbijał się w tafli jeziora.

 

Linki